----SUSAN----
Czego tu więcej chcieć? Leżę z Lucy na leżaku i opalamy się. Żyć nie umierać. Powiem szczerze ,że coś mi tu nie gra. Dlaczego? Bo w domu jest Mój brat, Daniel i Kevin a budowla wciąż stoi i ma się dobrze. Zero usterek i niczego. Nawet hałasów nie słychać :) OMG, a może oni nie żyją O.o Mam wątpliwości, poszłabym tam ale jakoś nie za bardzo chce mi się wstać :/ Złożyłam okulary na oczy i włożyłam słuchawki. Pożałowałam tego -,- Mam nauczkę by nie zasypiać gdy ci idioci są w domu. Gdy tak sb leżałam oni wparowali z pistoletami na wodę i oczywiście miałam morze za darmo -,- Byłam wkurzona, wstałam, zdjęłam okulary i w raz z Lucy goniłyśmy ich po całym podwórku. Kto powiedział,że zemsta jest słodka był takim geniuszem jak ten co wymyślił Nutellę. Tak... ten nie zapomniany widok 3 chłopaków turlających się z górki, bezcenne.
-Za godzinę bądźcie gotowi :) IDziemy wybrać stroje >.<- krzyknęłam z szyderczym uśmieszkiem, takim jakim lubię :)
Pobiegłam do domu i ruszyłam szybkim krokiem na górę. Jeśli można to coś nazwać krokiem. Takie tam tylko skakanie ze stopnia na stopień :) Popędziłam na górę i ubrałam się . z dobrym humorem zbiegłam na dół. Stała tam tylko Lucy. Chłopcy najwyraźniej zasiadują przed szafą i wybierają ubrania. Tsa, codzienność. Czekałyśmy 20 minut na nich aby łaskawie ruszyli tyłki i wyszli z domu -,-. Ruszyliśmy na zakupy. Idąc drogą mój przyjaciel spostrzegła ładną dziewczynę i jak to on krzyknął :
,,Ej ślicznotko, zadzwoń" Ta, dziewczyna musiała doznać szoku, po tak romantycznym podrywie -,-
Poszliśmy do naszych ulubionych sklepów i wybraliśmy stroje .Mój był cudny *.* .
-To... idziemy do Nando's? -zaproponowała Lu
-Ja nie mogę :C Obiecałem koleżance ,że wrócę przed 16:00- powiedział Kevin
-A nie łatwiej powiedzieć twoja mama ? -zapytał ze śmiechem David
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem :)
-Hahahah bardzo śmieszne -,- -powiedział oburzony Kevin - i nie, to nie moja mama. Poznałem śliczną laskę
-David? Michel, ty imbecylu?-zapytałam
-Idziemy kupić fullcap'y -zakomunikował David
-Michel, kocham cię braciszku
-Czego chcesz, jeszcze nie dawno był imbecyl
-Kup mi fullcap'a, tego co ostatnio patrzyłam, i nie, to nie jest prośba :) -uśmiechnęłam sie
Wraz z przyjaciółką udałyśmy się do Nando's. Usiadłam przy pierwszym lepszym stole.
---LUCY---
Susan chciała tylko coś do picia więc postanowiłam podejść do lady, złożyłam zamówienie i już nie wracałam do stolika, bo to zaledwie minutka :) Gdy już odebrałam shaki odwróciłam się gwałtownie co było błędem. Kubełek z kurczakami chłopaka za mną wylądował na jego białej koszulce
-O jeju przepraszam, nie chciałam, ja...
-Nie przejmuj się... -zaczął i podniósł wzrok na mnie- Hej Lucy
Niall? Bardzo Cię przepraszam-powiedziałam
-wiesz, możesz mi to wynagrodzić-powiedział- dosiądź się
-Chciałabym, ale jestem z koleżanką
-Co za problem? Przyjdź z nią?
-Dobra
Poszłam do stolika Susan
-chodź, przysiadamy do Nialla
-Nie chce mi sie wstać, idź sama
-No chodź, co ci szkodzi
-To ,że nie chce mi się wstać?
Postanowiłam iśc sama. Przywitali mnie uśmiechem i automatycznie zrobili mi miejsce.
-to gdzie twoja kumpela?-zapytał Zayn
-Nie chce jej sie ruszyć tyłka z siedzenia -powiedziałam z uśmiechem
-Co za problem -Zayn i Lou wstali z siedzenia
Powędrowali do stolika dziewczyny, i przewiesili ją przez ramię i wesołym krokiem dołączyli do nas