poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 9

[...]Lucy powiedziała ,żebym zaczekał a ona zaraz przyjdzie.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Czekałem i czekałem i czekałem x100. Tysiąc lat później i znowu czekam. Hahahah to tak z nudów mi odwala. No więc stałem i...się nudziłem. Ktoś ruszył w moją stronę a dokładniej jeszcze słodsza Lucy. Ale nie była sama, obok był dość przystojny chłopak. No wiecie, nie aż tak przystojny jak ja.
-No więc to est Tristan i on będzie Cię uczył,papa-powiedziała odchodząc
Że niby on. Nie to jakaś pomyłka, to ona miała mnie uczyć. Hahahah xd bardzo śmieszne, to pewnie jakiś kawał. Czekajcie, jeśli to kawał to czemu się oddala? O ja, to nie kawał
-Tak szczerze to ja bym wolał tą śliczną panią-powiedziałem
-Tak szczerze to jeśli chciałbyś ją poderwać to powodzenia,jest odporna-zwrócił się Tristan
Jeździłem, a raczej się starałem no nie każdy ma zdolności. Co poradzę, ja tu przyszedłem na podryw a nie naukę. Po godzinie zrobiłem sobie przerwę i na chwilę usiadłem a obok chłopak z kasztanowymi włosami. To jest nie sprawiedliwe.  Podeszła do nas ślicznooka i poprosiła ,żebyśmy zostali sami. brunet ruszył się i gdzieś tam poszedł.
-Nie przyszedłeś się uczyć-stwierdziła odsłaniając szereg białych zębów
-To aż tak widać?
-Nie, ale domyśliłam się-powiedziała-Ja uczę dzieci głupku
-Wiesz ja jestem dzieckiem-powiedziałem robiąc słodką minkę
-Z której strony?
-Dla moich rodziców zawsze C:
-Jeśli nadal chcesz to mogę zrobić dla cb wyjątek-powiedziała 
-A ile dni w tygodniu będą lekcje/
-5 dni w tygodniu
-Wchodzę
5 dłuuuugich dni z Lucy, czego chcieć więcej? Ten uśmiech. Ah, zapomniał bym ,że na koniec rozmowy mnie przytuliła, to już kompletnie odleciałem *.*

                                 ~Bo są osoby które uśmiechem zdmuchną chmury~

                                                  *OCZAMI SUSAN*
Rozmowa z Harrym-bezcenne. Więcej tekstów na podryw w całym życiu nie słyszałam. Moja wspaniała praca kończyła się dokładnie za...10...9...8...7...6...5...4...3...2...1...0!!!!!!!! OŁ JEE KONIEC!!!!!
Zdjęłam z siebie to ubranie i założyłam moje ubranko. W mojej kieszeni rozległ się dzwonek. Szybkim ruchem odebrałam komórkę
-Gdzie ty jesteś?!-usłyszałam głos mojego przemiłego brata
-A co?
-Już jutro występ? Masz tak pusto w głowie ,że nie pamiętasz?
-Jeśli ja mam pusto to cud ,że ty ją wg masz -.-
-Robisz się bardziej nieznośna z dnia na dzień
-Mam to po tobie :P-powiedziałam-już idę tylko się nie gorączkuj. Złość piękności szkodzi >.<
Rozłączyłam się nim zdążył cokolwiek powiedzieć. Wyszłam z budynku i ruszyłam tanecznym krokiem do skateparku po moją PNCŻ. Czekała na mnie. Chwyciłam jej nadgarstek i ją pociągnęłam. Szłyśmy i jak to my dostawałyśmy napadu głupawki. Gdy otworzyłyśmy drzwi do naszego domu myślałam ,że oszaleję. Krew we mnie buzowała i prawdopodobnie już by tu wszyscy leżeli. Moje kosmetyki, one...yyyyyy-mówiłam sama do siebie
Wysmarowali się naszymi kosmetykami, wszędzie był tusz,szminka,błyszczyk i inne
-Damulki, na podłogę i 30 pompek!!!!1-krzyknęłam a oni w szybkom tempie zaczęli ćwiczenia. Po tym oczywiście panienki  zasuwały ze ścierką i wszystko sprzątały.
-A teraz opowiecie mi jak to się stało-zaczęłam łagodnie
-To twój brat, nigdy więcej nie gram z nim w butelkę na ,,Prawda lub wyzwanie"-odpowiedział Kevin
-Nigdy nie bierzcie wyzwania-powiedział Daniel
-Może wróćmy do próby-odbiegł od tematu Michel
Zaczęliśmy ćwiczyć i daliśmy z siebie wszystko. Nie mogę uwierzyć,to już jutro :)

~Bo nigdy nie zostawiaj przyjaciół z bratem~

                                                   *OCZAMI HARREGO*
Zasiadłem do komputera i jak zawsze wszedłem na tt. Było bardzo,bardzo dużo wiadomości, ale ja szukałem tylko jednych, od tej dziewczyny. Jak zawsze były. Dzisiejsze pytanie brzmiało- ,,Jakbyś mógł w życiu zrobić ostatnią rzecz, to co by to było?"
Bez zawahania odpisałem
,,Chyba wyznał bym miłość osobie na której by mi zależało"
ONA-,,A teraz jest taka osoba?"
Na myśl przyszła mi wspaniała blondynka o zielonych oczach i promiennym uśmiechu o imieniu tak cudnym jak ona sama. Susan, to o niej ciągle myślałem .
-,,Tak, Jest ktoś taki"
Uśmiechnąłem się lekko i wyłączyłem komputer zostawiając go na moim łóżku.

~Jest czasami ktoś, dla kogo mimowolnie się uśmiechasz~`

środa, 15 maja 2013

Rozdzaiał 8

[...]To takie..takie...nudne :C
_________________________________________________________________
  Ja jak to ja,uśmiech i głowa do góry. Nabrałam powietrza do płuc i zrobiłam szybki wydech. Chciałam iść dalej, ale moje nogi za nic w świecie nie chciały się odlepić od podłoża :C
W końcu zrobiłam ten pierwszy krok i już po chwili stałam przed zamkniętą kawiarnią. Lekko otworzyłam drzwi i zobaczyłam bandę kujonów. Zrobiłam kilka kroków do przodu
-Zamknięte-powiedział jeden z nich myjąc podłogę.
-Ja byłam umówiona
Blondyn uniósł wzrok i krzyknął
,,Ładna dziewczyna!" -na te słowa cała grupka pracowników (nieprzystojnych) otoczyła mnie a ja czułam się niezręcznie.Nagle zza drzwi z napisem ,,manager" wyłoniła się głowa ,,bossa"
-już, zostawcie ją-powiedział i zrobił do mnie ruch dłonią
Weszłam do małego pomieszczenia i usiadłam po drugiej stronie biurka
-A więc zacznijmy, Dlaczego chcesz tu pracować?
-Chcę zacząć studia i po prostu potrzebuję tej pracy-powiedziałam
-Chodzisz do szkoły?
-Tak, ale zajęcia są do 12:00 więc potem mam czas
-Doskonale, jesteś przyjęta-powiedział-masz jakieś ultimatum?
-Weekendy i piątki chciałbym mieć wolne-powiedziałam
-Ok, no to do pracy-powiedział i rzucił mi strój służbowy.
Szybko się przebrałam i byłam gotowa do pracy, ustawiłam się za ladą i...nic. Do otwarcia było jeszcze 30 minut.
-Hej-przywitała się jedyna dziewczyna z towarzystwa
-Cześć
-Może przedstawiłabyś się?-zasugerowała
-A tak, przepraszam. Jestem Susan Malarkey
-Ja jestem Victoria, ale mów mi Vi, to jest Austin,Back, Taylor i Eddie -pokazała kolejno na chłopaków
Jedna dziewczyna i 4 chłopaków, ta to miała mia pecha. Hahah xd ze mną będzie jeszcze gorzej >.<
Wreście wybiła ta ubłagana godzina. Nawet nieźle mi idzie, to nie takie trudne. Koło godziny 13:00, dwóch znajomych chłopaków weszło do kawiarni. Kazano mi do nich podejść i wziąć zamówienie. Super, obsługiwanie jakiś idiotów, moje marzenie. Podeszłam bliżej i od razu rozpoznałam facjatę z tym charakterystycznym zacieszem.
-To ty tu pracujesz?-zapytał Blondynek o imieniu Niall
-A co Cię tak dziwi? Coś Ci nie pasi?
Loczek zachichotał pod nosem.
-Lucy też tu jest?-zapytał rozglądając się
-Nie, ona pracuje w raju
-Jak to?-zapytali
-W Sateparku inteligenci -powiedziałam-To co zamawiacie
-Wiesz co, nabrałem dziwnej ochoty na sport, będę w Skateparku-zapowiedział Niall i wybiegł
-Ja chcę kawę,szarlotkę i buziak od ładnej kelnerki-powiedział ze swoim uśmiechem Hazzy
-A wieć Kawa i Szarlotka są, ale buziaki się skończyły, będzie pan musiał się obyć bez-powiedziałam wracając na moje miejsce. Stałam za fajowską ladą i starałam się uśmiechać,nie było tłumu.
---OCZAMI NIALL-
Poszedłem do Skateparku z nadzieją ,że spotkam Lucy, moje marzenia się spełniły. Stała i wpatrywała się na małe dzieci, to takie urocze. Podszedłem bliżej i stanąłem na przeciwko
-Hej-zacząłem-Nabrałem ochoty na naukę
-Na prawdę?-zapytała
-Tak i z wielką chęcią pouczę się jeździć
-A czy twoje zainteresowanie deskorolką nie wzięło się tu przypadkiem z popularnego źródła informacji o imieniu ,,SUSAN"?
-Nie,w ogóle
-I nie chodzi tu o fakt kto tu pracuje.-stwierdziła
-Phi, nie za bardzo sb przeceniasz?-zapytałem a uśmiech z mojej facjaty nie znikał
-Ok, chodź-ujęła delikatnie mój nadgarstek.
Ona tylko zmierzyła mnie swoimi oczami w kolorze błękitnym. Na widok tych oczów miękłem, były takie śliczne i doskonale do niej pasowały.
Uwielbiam takie ,,odruchy". Doszliśmy na miejsce gdzie czekały na mnie/nas ochraniacze itd
Lucy powiedziała ,żebym zaczekał a ona zaraz przyjdzie.



                         Bo czasami chwile które sobie zaplanujemy nie są

                               takimi jakie sobie wymarzyliśmy
____________________________________________________
Heuheuheu(śmiech *la Kacperek Boski)


poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 7

[..]Dokładniej...
___________________________________________________________________________
---OCZAMI SUSAN---
Dokładniej nic. NACISNĘŁAM KLAMKĘ JESZCZE RAZ, JEDNAK DRZWI SIĘ NIE OTWIERAŁY. Hahahaha xd Lucy pewnie chciała mnie nastraszyć i zamknęła na zamek :3. bez skutecznie próbowałam otworzyć zamek. To może znaczyć tylko jedno. Te idiotyczne drzwi się zatrzasnęły.
-haha-zachichotałam
-Co?
-Tylko nie panikuj
-No wal, przecież wiesz ,że ja racjonalnie myślę
-Śmieszna sytuacja, bo widzisz te drzwi tak jakby się zatrzasnęły
Jej oczy powiększyły się momentalnie. Zaczęła panikować i mną potrząsać mówiąc ,,to koniec". Kiedyś ją tego oduczę -.-
-Ogarnij się!!-wrzasnęłam
-A jak tu zostaniemy na zawsze?-od razu czarne myśli
-Uspokój się ,po prostu zawołamy głupka-powiedziałam z uśmiechem
Zaczęłyśmy krzyczeć jego imię, ale to nic nie dało więc ,,waliłyśmy" w drzwi. Jeśli kiedykolwiek stąd wyjdę to on nie dożyje następnego dnia -.- Po tych nieudolnych próbach zsunęłyśmy się po ścianie i niechętnie zaplanowałyśmy spędzić tę noc tu.  Bez jedzenia, to będzie straszne. Ja nic nie jadłam od obiadu :3 Tak szczerze to najgorsze jest jedno. Mianowicie fakt ,że jutro idę na rozmowę o pracę. Byłam padnięta,wyczerpana,głodna i wszystko na raz. Przed sobą miałyśmy długą noc. Lucy chodziła nerwowo po pokoju. Dziwicie się czemu nie użyłyśmy takiego urządzenia jak telefon? To z powodu braku zasięgu. A ja mówiłam ,że ja mam pecha :D Z braku jakich kolwiek pomysłów na spędzenie jeszcze 8 godzin zaczęłam wykonywać jakieś tak kroki moimi nogami. Zawsze tak mam gdy się nudzę.  Nie uwierzycie, ale ten właśnie tik ,,nudowy" :3 pozwolił nam przetrwać nudę. Lucy jest wyjątkowo błyskotliwa i za to ją ubóstwiam. Ruch moich kończyn obserwowała moja przyjaciółka i naśladowała
-y...nie żeby coś ,ale co ty robisz?-zapytałam
-Właśnie dzięki tobie mam pomysł na występ-powiedziała
Wstałam i ją przytuliłam. Mieliśmy pustkę w głowie co wiązało się też z brakiem pomysłu na układ
-Ja tu się do cb przytulam, nie wiedząc nawet na co wpadłaś :3
-hahaha xd, dlatego właśnie puść mnie to ci zaprezentuję
Moja utalentowana przyjaciółka wstała i pokazywała kroki
-Świetne,tylko pominęłaś szczegół, ja nie umiem tak tańczyć
Ona spojrzała na mnie spod ,,byka"
-Ty? Proszę cię, chcę ci przypomnieć ,że to ty chodziłaś na akrobatykę
-Ale akrobatyka to nie to samo
-Tańczyć też umiesz i nie kłam mi tu, nikt ci nie mówił ,że nieładnie kłamać?-zapytała wpatrując się we mnie tymi oczami
-Weź te oczy...no weź to boli... ty chcesz mnie torturować-mówiłam
Co jak co, ale oczy to ona ma zabójcze. Więc uczyła mnie swoich kroków do których układałam melodyjkę. I w ten właśnie genialny, acz męczący sposób przetrwałyśmy 8 godzin w ciasnej przestrzeni. No może nie aż tak ciasnej. Dumna z niej jestem, ona ma lekką klaustrofobię i to chyba cud ,że tyle wytrzymała. Medal trzeba jej kupić.  Rano byłam odrobinę padnięta, jednak gdy usłyszałam kroki szybko wstałam i pobiegłam do drzwi. Zaczęłam wrzeszczeć jak  tylko mogłam. Naglę drzwi się otworzyły a ja skoczyłam na Michela przytulając go.
Pierwsze co zrobiłam, to poszłam się umyć,zjadłam śniadanie,umyłam zęby i się przebrałam. Byłam gotowa, ale miałam stracha. Muszę mieć tą pracę, bo potem idę na studia. Stanęłam przed lustrem i zrobiłam lekki makijaż,uczesałam włosy i wyszłam z mojego domu. Szłam, szłam i szłam i dojść nie mogłam. Na moje szczęście jest jakaś litość i dotarłam do...tutaj niespodzianka. Doszłam do Starbucksa. Na początek dobre i to :3. Ale to tylko chwilowe. W przyszłości mam zamiar zostać super gwiazdą a wyglądać będzie to tak
Popracuję tu sobie, któregoś dnia jakiś sławny producent muzyczny mnie zobaczy, od razu uzna ,że mam to ,,coś" i zostanę gwiazdą. Hahahah xd dobra , a teraz na serio. Mój plan życia jest taki (ten prawdziwy,bo realny) Będę tu pracować,pójdę na jakieś studia i znajdę prace. Czyli tak jak normalny człowiek :(. Ja tak strasznie nie lubię normalności :C To takie..takie...nudne :C
______________________________________________________________________
Tadam C:
Miłego czytania :*

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 7

[...] W którymś momencie zapatrzyłam się w jego błękitne oczy i...
____________________________________________________________________
Kurde, a było tak blisko. Dosłownie pół kroczka i byśmy się pocałowali. Zbliżaliśmy się patrząc sobie w oczy aż tu nagle jakaś blondyna łapie go za rękę i ciągnie do siebie -.- . Niall zerknął na mnie,ale ja starałam się uśmiechać i śmiać, albo przynajmniej udawać.  W którymś momencie poczułam uścisk na moim nadgarstku, którego sprawca ciągnął mnie. Nie nazwałabym jej sprawcą bo to moja przyjaciółka. Ta to ma szczęście, spędziła cały wieczór z Harrym. Ona jednak twierdzi ,że go nie lubi. Jak można nie lubić chłopaka a mimo to się z nim umówić a potem iść na imprezę? Ja jej nie rozumiem. Susan pomachała chłopakom na pożegnanie.  Ja poszłam w jej ślady. Wyszłyśmy i udałyśmy się w stronę naszego domu.  Byłam naprawdę zła na tę dziewczynę no bo tańczę sobie i jestem tak blisko pocałunku a ona tak normalnie go ,,odbija".
-Ej, no co jest? Jesteś nieźle wkurzona-powiedziała Susan
-Po prostu nie każdy ma tyle szczęścia co ty
-Hahaha, ja, szczęście? Żartujesz sobie-zaczęła- pamiętasz jak złamałam rękę na nartach? 3 miesiące potem zwichnęłam kostkę na rowerze -.-
-To jeszcze o niczym nie świadczy
-Nie pamiętasz jak na zawodach zaczęłam piszczeń, bo podstawiliście mi sztuczną glizdę?-zapytała
-Hahah pamiętam to. Chyba cały Londyn cię w tedy widział w TV-powiedziałam unosząc konciki moich ust
-I kto tu jest pechowcem-stwierdziła
-No, ale to nie o to chodzi-powiedziałam zrezygnowana-było tak blisko a ten ,,plastic is fantastic" tak normalnie...ugh
-O... Lucy jest zazdrosna-powiedział ze swoim uśmieszkiem
-Nie powiedziałaś tego
-Powiedziałam
-Susan Anabella Malarkey, radzę ci ruszyć swój zacny tyłek i uciekać-powiedziałam
I w ten właśnie sposób dotarłyśmy bardzo szybko do domu, gdzie Susan dostała podusią. Oł jee punkt dal Lucy.  Hahaha xd my to mamy wyczucie :3. Na nasze szczęście ogarnęłyśmy się w porę. Zrobiłyśmy kilka kroków na przód a tam w salonie Michel ze swoją dziewczyną. Zastosowałyśmy taktyczny odwrót i zwinnym krokiem pobiegłyśmy do najbliższego pokoju, żeby im nie przerywać. Oczywiście nie będziemy tam siedzieć przez cały czas. Chcemy tylko poczekać aż skończą się całować i w tedy wpadniemy jak Ninja i pobiegniemy na górę. Proste, bułka z masłem. A więc weszłyśmy do ,,pokoju gościnnego".
-Tylko uważaj ,bo te drzwi się czasami mogą zatrzasnąć-ostrzegła mnie przyjaciółka
Mieszkamy we dwie dopiero od 2 tygodni i jeszcze nie wszystko wiem.  Po zamknięciu drzwi siadłyśmy na znajdującej się tam kanapie. Jest wyjątkowo wygodna. Nastała niezręczna cisza ,która, została przerwana przez Susan. Skierowała do mnie jakże zajmujące pytanie. Do mnie czyli ala Geniusa
-Co robimy?-zapytała Sus
-Siedzimy-powiedziałam
-Genius z cb,wiesz?-zapytała sarkastycznie
-Wiem -powiedziałam
Po tym krótkim monologu wybuchnęłyśmy takim śmiechem ,że cud ,że sąsiedzi jeszcze nie dzwonią. Po jakimś czasie usłyszałyśmy jak drzwi się zamykają, pewnie już poszła. My zamiast od razu wstać poczekałyśmy dla pewności 10 minut. Ale mu idiotki jesteśmy. Tą naszą dobrocią do niego surowo musiałyśmy zapłacić. Po 10 minutach wstałyśmy z jakże wygodnej kanapy, którą nazwałyśmy Genek i ruszyłyśmy do drzwi. To co się stało po tym jak nacisnęłyśmy na klamkę spowodowało u nas panikę. Dokładniej...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Uśmiejecie się jak się dowiecie co zobaczyły :D
Dobra, ale nie zdradzam więcej :3
Komentujcie, proszę :)

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 6

 [...] W drzwiach ujrzałem...
____________________________________________________________________
---OCZAMI SUSAN---
Hahaha xd ja sb nie poznaję. Ja + sukienka + taka fryzura= porwanie przez kosmitów. haha xd boskie równanie.  No dobra, schodzimy na ziemię, w szczególności ja. Ja przeszłam dziś 2 godzinną stylizację. Nie była mi potrzebna, ale podobno jest ze mnie uparciuch, że ze mną wybieranie sukienki powinno być jedną z dyscyplin na olimpiadzie.Jakbym dała jej się namówić na sukienkę pogięło by mnie do reszty. Ja się nie dziwię.Mnie jakoś nigdy nie ciągnęło do sukienek. Myślę ,że nawet spoko wyglądałyśmy. Lucy miała na sobie jasno-niebieską, krótką sukienkę i do tego, jak to ona vansy. Ja miałam na sobie jeansową kurteczkę, białą luźną bluzkę i krótkie, jeansowe spodenki i oczywiście vansy (czarne).  Dobra, koniec tego nudnego opisu,

przejdźmy do sytuacji. Byłyśmy gotowe i stałyśmy przed drzwiami. Chyba nie muszę pisać czyimi drzwiami :3. My jak to my, wyrośnięte dzieci ,,kłóciłyśmy" się która ma nacisnąć dzwonek. Czasami mnie zastanawia jak można być tak dziecinnym jak my? No jak?!. Lucy wygrała i nacisnęła dzwonek. Słychać było dźwięk muzyki. Muzyka- coś bez czego moje życie nie miało by sensu i coś co kocham. Ja nw jak można nie lubić muzyki.  W drzwiach pojawił się lokowaty Harold. Nw czemu ale na jego widok konciki moich ust uniosły się do góry. Czyli w woli ścisłości się uśmiechnęłam :). Na jego twarzy również widniał uśmiech :D. Zaprosił nas do domu. Co mogę więcej powiedzieć, takiego domu to jeszcze na oczy nie widziałam. Sporo było osób. Mogłam też dostrzec znaną mi już twarz Perrie. Rozejrzałyśmy się dookoła.
-Wow, ten dom jest...taki...ogromny-powiedziałam
-Potraktuję to jako komplement-powiedział
-To jest Lucy-powiedziałam wskazując na przyjaciółkę-a to Harry-pokazałam tym razem na Harrego
Oni obydwoje się przywitali. Usłyszałam jak ktoś woła Harrego. Nagle ujrzałam jak z tłumu ludzi wychodzi taki blondyn. Harry o nim mówił i to jest chyba ...Nathan? Nie...Niall. To więc był to Niall.
-Słuchaj, Zayn cię wo...no hej-powiedział zwracając się w naszą stronę
-Zaraz przyjdę-powiedział loczek
-Nie miałybyście ochoty się umówić?-zapytał unosząc brwi
-Zwolnij kochasiu-powiedziałam-jak już takie teksty to tylko do niej-powiedziałam po cichu ale by mnie usłyszał.
-To ja idę do Zayna-powiedział Harry odwracając się
-Czekaj, idę z tobą-powiedziałam podbiegając bliżej.
To dziwne, ale zamieniliśmy podczas drogi dwa słowa które nas tak rozśmieszyły ,że ciągle było słychać ,,hahahaha". Podeszliśmy bliżej pary gołąbeczków. Perrie tak ładnie wyglądała.
Ja przywitałam się przytulasem z Perrie. Zayn wyciągnął ramiona na znak ,że mam go przytulić.
-Co jeszcze? Może od razu całusa?-zapytałam sarkastycznie
On potrząsnął głową na tak
-Mogę go walnąć?-zwróciłam się do nich
-Ja to zrobię-powiedziała uradowana fioletowo-włosa
Perrie walnęła go w ramę a na jego buzi można było zauważyć potkowę.
-Oj nie płacz. Perrie da ci całusa-powiedziałam, tak jak to mówi Lucy z ,,zacieszem" na twarzy
Perrie dała całusa Zaynaowi, który od razu się rozchmurzył. To takie urocze. Zerknęłam kątem oka na przyjaciółkę. To było takie piękne, a jednak słucha jak do niej mówię, a już miałam wątpliwości. Było widać ,że jest zadowolona. Stali na przeciwko siebie i wyglądało to tak, jakby za chwilę mieli się pocałować.
---OCZAMI LUCY---
Czuję się jak w raju. OMG wokoło mnie wszędzie sławne osobistości. Na przeciwko przystojny blondyn. To jeśli jest to sen to ja chcę spać wiecznie. Starałam się ciągle uśmiechać, chyba mi się to udawało. Ten przystojniak to Niall Horan, jest Irlandczykiem i ma 20 lat. Rozmawialiśmy o sobie, naszych zainteresowaniach. Naprawdę miło mi się z nim gadało. Ma poczucie humoru co jest wielkim plusem. Podeszliśmy do stołu gdzie były przekąski,picia itd. OMG ile tu tego, no ale na tyle gości to i tak przymało. Rozglądałam się i moją uwagę przykuły te nuggetsy. Mm.. jak ja je ubóstwiam. Jasna sprawa ,że sb nałożyłam, nie byłabym sobą.Ja myślałam,że dużo jem, ale Niall przebił mnie. To takie super, nareście ktoś kto mnie rozumie. Gdy już skończyliśmy jeść, rozmawiać o głupotach to wstaliśmy i zostałam zaproszona na spacer. Wy już pewnie wiecie co zrobiłam. Byłabym głupia jakbym się nie zgodziła. Wstałam z krzesła i ujęłam dłoń chłopaka na przeciwko.  Aww *.* to chyba sen. Tak, to sen ,ale najlepszy w moim życiu.Gdy już wstałam mieliśmy ruszyć ku drzwiom ,ale Niall przy jednej piosence się zatrzymał
-Zatańczyć?-zapytał
-Chętnie, ale ja nie umiem tańczyć towarzyskiego-powiedziałam zrezygnowana
-oj, nie może być aż tak źle-powiedział ciągnąc mnie za sobą
-Żebyś się nie zdziwił
Starałam się nie nadepnąć mu na buty. Jee.. ja genius, udało mi się. Może nie jest ze mną tak źle :D. W sumie z nim trudno było zrobić jakikolwiek krok źle. Umiał świetnie tańczyć. Po skończonej piosence, zatańczyliśmy następną i następną i tak w kółko. W którymś momencie zapatrzyłam się w jego błękitne oczy i...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Sorki ,że taki krótki :/
I tak tego nikt nie czyta więc się nikt nie obrazi :)
POMÓŻCIE :D
WIEMY ,ŻE Z WASZĄ POMOCĄ TE DZIEWCZYNY MOGĄ WYGRAĆ :D
LAJK :D



http://www.fusic.com/videos/43302#