niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 5

[...]Wziąłem szybki prysznic i ułożyłem się w moim łóżku...
____________________________________________________________

Rano obudziłem się o 08:00, czyli u mnie tak jakby norma. Zszedłem na dół i co tam zobaczyłem? Nic, zero, nikogo nie było. Ale jak? Przecież Liam wstaje o 07:00, zawsze. Poszedłem na górę do pokoju Zayna. On na pewno jeszcze słodko śpi. Otworzyłem drzwi. Nikogo nie było. OMG przecież Zayn śpi do południa. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem cztery karteczki
Od Zayna
,,Jestem u Perrie"
Od Liama
,,Idę do Daniell"
Od Louisa
,,Umówiłem się z Eleanor"
Od Nialla
,,Idę do sklepu, bo nic w lodówce nie ma"
Ten głodomor jak zawsze jedzenie,jedzenie i tylko jedzenie. Włączyłem tweetera i zobaczyłem kolejny wpis nieznajomej. Nw czemu ale na mojej twarzy pojawił się ...uśmiech? Niby zwykła fanka a na widok jej tweeta się uśmiecham. To takie dziwne. Jej pytanie było następujące
,,Czy potrafisz zaufać innym ludziom?"
W pierwszej chwili przypomniałem sobie Susan.
Odpisałem
,,Tak, ostatnio spotkałem dziewczynę. Była inna bo nawet mnie nie znała,nie obchodziło ją to kim jestem. Jej potrafił bym zaufać.."
Zamknąłem laptopa i postanowiłem umówić się z Susan. Wyjąłem mój telefon i wybrałem odpowiedni numer. Nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po dwóch sygnałach usłyszałem :
-Halo?-to była Susan
-Nw czy mnie jeszcze pamiętasz...-chciałem dokończyć
-Jasne ,ze pamiętam-przerwała mi
-Może miałabyś się ochotę wyrwać np na spacer?-zapytałem
Na serio Styles, niby taki z cb mistrz flirtu.  No co się ze mną dzieje.
-Jasne, z chęcią-powiedziała
-Może być za półtorej godziny?-zapytałem
-Perfect-powiedziała
Nacisnąłem czerwoną słuchawkę i poszedłem się szykować. Ułożyłem swoje włosy,ubrałem się,zjadłem itd.  Byłem gotowy. Wyszedłem z domu zostawiając karteczkę Niallowi ,że idę...gdzieś. Ruszyłem w stronę parku gdzie byliśmy umówieni. Rozejrzałem się po parku i dostrzegłem jej postać odwróconą tyłem. Stanąłem na przeciwko i przywitałem się z nią. Jaki ona ma nieziemski uśmiech. Nie przedłużając zaczęliśmy spacerować i rozmawiać o wszystkim i niczym. Najwięcej o sobie. Dużo się dowiedziałem.
-A przyjaciele?-zadałem pytanie
-Ojej, mam ich chyba około 6 ale moją najlepszą przyjaciółką jest Lucy-powiedziała z uśmiechem na ustach



-Jaka jest?-zapytałem zaciekawiony
-No, jest miła,ładna,inteligentna i wiecznie głodna
-Hahaha to jak Niall- powiedziałem-może wpadniecie z koleżanką na taką imprezę do nas?
-Z chęcią-powiedziała-tylko będziesz musiał wysłać mi adres
Spacerowaliśmy tak ok.2 godzin.  Jest świetna.  W tych oczach można się zatracić, na serio :D. Niby dziewczyna jak każda inna ,a tak się wyróżnia. Tak serio to dawno nie spotkałem takiej dziewczyny,która była by taka prawdziwa.  Potrafi śmiać się też sama z sb co jest rzadkością. Powoduje uśmiech na mojej twarzy. Wiem, to dziwne. Znam dziewczynę od chyba 3 dni a już mówię o niej takie rzeczy. Ale to prawda, inaczej nie da się jej opisać. Prócz niej rozmyślam jeszcze o konkursie. Polega na tym ,że amatorskie grupy mierzą się z profesjonalistami i wybrali nas, One Direction. Nie mogę się doczekać. Wróćmy do spaceru. Nawet nie zauważyłem ,że jest już 14:00. Właśnie 14:00.  Musiałem lecieć, szkoda ,że to tak krótko trwało. No może nie krótko , bo koło 4 godzin, ale i tak.
                                                             *********
Wszedłem do naszego domu. Na kanapie siedział Zayn,obok niego Liam i Louis. Niall jak to Niall siedział przy stole i jadł kurczaka. A ja? Ja dosiadłem się do Nialla.
-Niall, szykuj się porządnie na dzisiejszą imprezę-powiedziałem
-Czemu? Impreza jak każda inna-powiedział wcinając kurczaka
Ale mi narobił smaka, przez niego mam ochotę na kurczaka.
-No może i tak ale będzie tam ktoś wyjątkowy
-No tak, pewnie Susan?-zapytał

-Tak i ktoś jeszcze
-Jeśli próbujesz mnie swatać, to Ci się nie uda-powiedział Niall
-Chłopaki, gdzie jest Zayn?-zapytał Louis
Zayn na chwilę wyszedł z pokoju a my z Niallem wskazaliśmy w stronę jaka ruszył 
Resztę dnia spędziliśmy oglądając filmy,jedząc,szykując się i tak naprawdę nic więcej. Wysłałem Susan wiadomością adres i zacząłem się szykować. Impreza już za jakieś 2 godziny,więc...
Byłem gotowy i przyszli już pierwsi goście. Przywitaliśmy ich i zaczęliśmy się bawić.
Chwilę potem rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Pobiegłem jak najszybciej. W drzwiach ujżałem...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Skończyłam :D
Miłego czytania

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 4

[...]W woli ścisłości nie był to ani Harry,ani Zayn ani Perrie. Był to ktoś inny a mianowicie...
______________________________________________________________________________
---OCZAMI SUSAN---Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na wyświetlaczu mojej komórki ewidentnie zobaczyłam napis ,,CONOR" a pod nim notkę ,,Jeśli kiedykolwiek wpadnie Ci takie głupstwo do głowy ,żeby to odebrać to porwali Cię kosmici". Hahahahah xd ta moja pomysłowość :3 Popatrzyłam na moją przyjaciółkę rzucając jej telefon mówiłam ,,Ty odbierz". Rzucałyśmy tym telefonem krzycząc ,,Ty odbierz. Nie ty odbierz".  Odebrała Lucy
-Halo?-powiedziała
-Y..Susan?-zapytał
-Nie, Lucy. Susan...no ten...no-patrzyła się na mnie a ja pokazywałam jej ,że wyjechałam-ona wyjechała|
-Nie kłam, przecież widziałem ją-powiedział- w Nando's
-Hhahaha xd widzisz jaki dziwny zbieg okoliczności? To był ktoś bardzo do niej podobny-powiedziała-muszę kończyć pa-rozłączyła się pośpiesznie
Po skończonej rozmowie zaczęła mierzyć mnie wzrokiem.Jak ja nie lubię tych oczu,są jak pantery, która chciałaby się na mnie rzucić i mnie udusić. Powoli wycofywałam się do mojego ,,bunkru", który był moim jedynym ratunkiem (mojego pokoju).
-Susan, uduszę Cię-powiedziała goniąc za mną aż do mojego pokoju.

Uratował mnie dzwonek. Kocham dzwonki, są boskie. Uwielbiam je i są wyjątkowo potrzebne, a w szczególności mi. Zbiegłyśmy szybko na dół z nadzieją ujrzenia w nich listonosza na którego tak bardzo czekaliśmy. Za 2 dni bierzemy udział w konkursie i to ten list decyduje czy możemy wystąpić. Wszyscy pchali się do drzwi ale ja wyślizgnęłam się i otworzyłam. Był to listonosz, który podał mi kopertę z listem a ja złożyłam mój podpisik. Otworzyłam list i zaczęłam czytać
,,Droga grupo,po przeczytaniu waszego zgłoszenia jesteśmy pewni ,że współpraca z wami  będzie czymś wspaniałym, dlatego też zgadzamy się na wasz udział w turnieju" Po przeczytaniu zaczęłam skakać jak opentana, śpiewać, tańczyć i wszystko co tylko mogłam. 
-Nie wierzę, ciągle myślę ,że to sen-powiedziałam pełna energi
Michel podszedł do mnie i mnie uszypnął
-Za co to było?-zapytałam |-No mówiłaś,że myślisz ,że to sen-powiedział-musiałem Ci udowodnić ,że to real
Powiedziałbym mu jakąś ciętą ripostę ale miałam za dobry humor.Ja nie jestem wredna,ja po prostu walczę o swoje. No dobra, może trochę wredna jestem, ale nie dal wszystkich. Wychowywałam się z bratem więc... dokończcie sb sami. Jako dziecko nigdy nie ciągnęło mnie do lalek Barbie  czy innych, a już na 100% do bajeczek typu ,,Księżniczki"
-Młoda,idziesz?-wyrwał mnie z zamyślenia głupek
-Co?-zapytałam
Pytałem się czy idziesz do Nando's?-powtórzył Michel
-Już dziś byłam, daj mi klucze to pójdę do domu-powiedziałam wystawiając rękę
---OCZAMI HARREGO---
Wróciłem z Zaynem do naszego domu. Zdjąłem swoją kurtkę,buty i poszedłem do naszego salonu. Usiadłem obok jedzącego Nialla. A on jak zawsze coś wcina.
-I co Harry,była jakaś ładna baletnica?-zapytał Lou
Ja pokiwałem tylko głową na ,,tak"
-U...Harruś się zakochał-powiedział Louis
-W kim?-zapytał wchodzący Liam
-A masz jej numer?-zapytał
-Tak-powiedziałem z uśmiechem
-No nareście przestaniesz mówić o tej z Nando's- powiedział Liam
-Tak,, Ona jest taka śliczna,jej włosy są piękne a oczy takiego ślicznego koloru..."-Lou zaczął mnie naśladować
Zayn zaczął się śmiać
-A ty czemu się chichrasz? -zapytał Liam
-Bo ta laska, którą spotkał to nieznajoma z Nando's -mówił przez śmiech
Ja tylko się uśmiechnąłem i poszedłem do kuchni po banana. Nw jak można nie lubić bananów,są takie pyszne. Poszedłem do mojego pokoju. Pierwszą czynnością było to ,że wziąłem do rąk mojego laptopa i włączyłem tweetera . Postanowiłem po odpisywać kilku fanom. Pytania były zniewalające. Jedno na prawdę mnie zaciekawiło. Było od jakieś ,,SSNMLRE". Nazwa bardzo dziwna, no ale nie wtajemniczam się. Pytanie brzmiało :
,,Trudno jest Ci być gwiazdą? Czy te wszystkie artykuły,zdjęcia nie sprawiają ,że chciałbyś czasami cofnąć czas?"
Ciekawe pytanie,nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Rozmyślałem, gdy znalazłem odpowiedź na pytanie napisałem
,,Oczywiście,że nie zawsze jest po mojej myśli i chciałbym cofnąć czas ale w tedy przypominają mi się osoby jakie przez zespół poznałem np : chłopaków. Są dla mnie ważni i zawsze mi pomogą"
Dziewczyna była dostępna bo odpisała mi wyjątkowo szybko. Nw czemu ale jej pytania na prawdę dały mi do myślenia. Były takie jakby ona rozumiała co czuję.
,, Nie masz tak czasem ochoty odciągnąć się od tego? Być ,,wolnym" i żyć normalnie?"
Odpisałem równie szybko
,,Mam, bo brakuje mi trochę tego, ale w moim życiu nie zmienił bym nic jeśli chodzi o to"
Pisałem z tą dziewczyną. Może wyda wam się to śmieszne ale na prawdę ją polubiłem. Gdy zegar wybił 22:01 pożegnałem się z dziewczyną, której nawet imienia nie znam i udałem sie do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i ułożyłem się w moim łóżku...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
KONIEC C:
Mam nadzieję,że chodź trochę wam się spodoba

czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 3

[...]Uśmiechnęłam się do niej i patrząc się na nią szłam tyłem gdy nagle...
________________________________________________________________
Wpadłam na kogoś. Znów, to dziś jakaś klątwa. Najpierw była Justyna, potem mój nauczyciel a teraz jakiś koleś. Odwróciłam się na pięcie i popatrzyłam na chłopaka. Znałam tę buzię.
-Czy ty mnie śledzisz?-zapytałam trochę zdezoriętowana
-Zadałbym Ci to samo pytanie- powiedział
Uśmiechnęłam się tylko.Oczywiście ,że był to Harry
-A tak wg to ja nie znam twojego imienia-powiedział
-Jestem Susan-powiedziałam
-Jesteś prima-baleriną?-zapytał Harry
-Jeśli to miała być gadka na podryw, to nie trafna-powiedziałam uśmiechając się -Co tu robisz?
-Robię za osobę towarzyszącą
-Masz dziewczynę-stwierdziłam
-Nie,  przyszedłem z kolegą który wziął ze sobą swoją dziewczynę-powiedział
Nagle podeszła do nas wysoka,fioletowo włosa dziewczyna. Nie powiem, brzydka to ona nie jest.
-O, to ty grałaś w tym przedstawieniu-stwierdziła
-Tak-powiedziałam z uśmiechem
-A nie widziałaś gdzieś tu Susan Malarkey?To moja dawna przyjaciółka i słyszałam ,że tu będzie występować
-Perrie? Nie wierzę-powiedziałam patrząc na nią ze zdziwieniem
-OMG Susan!! Jak ja Cię dawno nie widziałam-powiedziała przytulając mnie
Nie mogę uwierzyć, właśnie stoję obok mojej przyjaciółki której nie widziałam od wieków. To chyba sen, jeden z moich najlepszych. Myślałam ,że się popłaczę, ale ze szczęścia.
-Musisz iść z nami do Nando's- powiedziała stanowczo
-No nw, wiesz grupa cze...-chciałam dokończyć
-Grupa poczeka,idziesz i koniec kropka-przerwała mi
-Dobra,pozwolisz ,że się przebiorę?-zapytałam
-To idź, my czekamy przy wejściu
-A którym? Bo wiecie tu jest dokładnie 25 wyjść
-Tym,no tym... takim...gdzie są te duże filary czy jak to się tam nazywa
-Ok
Poszłam się przebrać w coś normalnego. Wyjęłam swoją komórkę i rozesłałam SMSY  do przyjaciół, że dziś się spóźnię. Oczywiście braciszek wypytywał się czemu ale ja nie mam obowiązku mówić mu o wszystkim. Wyszłam do Perrie i Harrego i o ile kojarzę Zayna. No wybaczcie mi ale ja nie słucham różnych zespołów, nie kojarzę celebrytów. W naszej grupie to ja tworzę muzykę więc jakby do tańca nie potrzebujemy piosenek innych. Przez całą drogę plotkowałyśmy co tam u nas i wg.Podziw dla chłopaków bo my z Justyną to przy tych głupkach nie możemy o niczym plotkować bo od razu ich torturujemy.Jak oni opowiadają o tych wyścigach, Formuła 1 czy jak to tam się nazywa to jest dobrze,tak?   Tak dawno z nią nie gadałam, fajnie było się dowiedzieć co u niej. Weszliśmy do Nando's. Zajęliśmy stolik i zasiedliśmy na swoich miejscach. Jak to kumpela, wepchała mnie do chłopaka, nie?
-Harry,mówiłem ,że tam będą jakieś ładniutkie baletnice-powiedział Zayn
-A walnąć Cię?-zapytałam
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Całe miasto nas chyba słyszało. Albo gorzej,a co jeśli słyszała nas cała Wielka Brytania? Nie no dobra, to już przesada :3
-U... i niegrzeczna. Nie, dzięki, nie skorzystam-powiedział wystawiając zęby
Wywróciłam oczami a on poszedł w moje ślady
-No wiesz Zayn, ja wiem ,że jestem ładna, no ale przedrzeźniając mnie urodą mi nie dorównasz -powiedziałam sarkastycznie
Tak naprawdę nie uważam ,żebym była ładna.Wręcz przeciwnie.
-Susan,lubię Cię coraz bardziej-powiedział Styles a ja uśmiechnęłam się do niego lekko.
Po bardzo krótkim czasie (nie umiem określić jakim) przyszło nasze zamówienie. Dziwiło mnie ,że ona jeszcze pamięta co lubię jeść i pić. W sumie ja też pamiętam trochę, ale trochę. Ja dostałam moje nuggetsy (pyszotka) i sok pomarańczowy. Zajadaliśmy i nie zwracaliśmy uwagę na godzinę. Do czasu gdy swój wzrok skupiłam na zegarku, który wskazywał 16:50. Co?!Którą?! Czyli co? Spóźniłam się 50 minut? O nie, już chyba gorzej być nie mogło. W domu czeka mnie długie kazanie na temat punktualności. Powiedziałam ,że się spóźnię a nie ominę całą próbę.Za 3 dni konkurs a my piosenki nie mamy. -Wiecie, bardzo was przepraszam ale muszę lecieć-powiedziałam biorąc moją torebkę
-Odwieść Cię?-zapytała przyjaciółka
-Nie, mieszkam dosłownie kilka kroków stąd
Do domu biegłam. Mogłam wziąć udział w maratonie bo w domu byłam po 2 minutach. Zastanowię się nad tym, może kiedyś pobiegnę :) Weszłam do domu,zdjęłam buty i weszłam do salonu gdzie wszyscy na mnie czekali
-Susan Lily Malarkey, gdzieś ty była?-zapytał stanowczo mój brat
-Ogarnij się,ok?-zapytałam
-Gdzie byłaś?-zapytała Justyna
-Wybaczycie mi jak wam powiem ,że spotkałam Perrie,Harrego i Zayna?-zapytałam
-Perrie?Na serio? To świetnie-powiedziała zadowolona Justyna-No i oczywiście Harrego, a Zayna nie kojarzę
Rzuciłam w nią poduszką którą miałam pod ręką.
-No dobra,ten jeden raz możemy Ci wybaczyć-powiedział Michel
-A jak następnym razem się spóźnię?
-To będę zły-powtórzył mój brat
-To będziesz miał problem-pokazałam mu język
W prawej kieszeni moich spodni zawibrował mój telefon. Wzięłam go do ręki i spojrzałam na wyświetlacz. W woli ścisłości nie był to ani Harry,ani Zayn ani Perrie. Był to ktoś inny a mianowicie...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
A więc koniec,koniec rozdziału. I prośba taka sama jak pod rozdziałem 2 czyli czytasz=komentujesz :)
Miłego czytania :)
Jeśli ktoś to wg czyta

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 2

[...]To co tam zobaczyłam,powiem szczerze ,że się nie spodziewałam...
__________________________________________________________________________
---OCZAMI LUCY----
Moja przyjaciółka stała w drzwiach i trzymała nasze jedzenie. Stała jak wryta,podeszłam do niej ,wzięłam jedzenie i krzyknęłam do ucha.
-To cud, dom jest cały-powiedziała-zostawiłam was a dom wciąż stoi
-To ,że raz trochę ściany ucierpiało nie znaczy ,że cierpieć będzie zawsze-powiedział Kevin
-Jestem z was taka dumna-powiedziała przytulając nas


Wszyscy zajadaliśmy nasze jedzonko. Było pyszne *.*. Chyba częściej będę ją wysyłać do Nandos. Zobaczyłam jak moja przyjaciółka się uśmiecha. Usiadłam obok
-No mów, sprzedawaj plotki-powiedziałam ze śmiechem
-Nic-zaprzeczyła
-Oj no mów, przecież widzę ten rumieniec-powiedziałam
-Poznałam dziś takiego chłopaka, a dokładniej znam tylko jego imię-powiedziała
-Jak się nazywa?-zapytałam patrząc na nią
-Harry....Styles? Tak Harry Styles- powiedziała-i podobno gra w jakimś zespole
-Jakim?
-One Direction chyba-powiedziała a ja chwyciłam ją za rękę i zaprowadziłam do komputera
Wstukałam daną nazwę zespołu do ,,wujka google" . Wyskoczyło zdjęcie pięciu przystojnych chłopaków. Susan wskazała na zielonookiego i się uśmiechnęła.
-Powiedz ,że dałaś mu numer-powiedziałam z poważną miną
Pokiwała głową w górę i w dół. Wstałyśmy i zaczęłyśmy piszczeć i skakać, w szczególności ja
-Czy wy się dobrze czujecie?-zapytał Kevin
-Tak, a co?-zapytała Susan po ogarnięciu
Wróciliśmy do naszej próby, dziś daliśmy z sb wszystko a przynajmniej większość. Z Susan wracałyśmy same do domu bo łaskawym panom nie chciało się ruszyć z kanapy. Gdy weszłyśmy do domu pierwszą naszą czynnością było zrzucenie torebek i pobiegnięcie na górę. Nw ja Susan ale ja od razu padłam na łóżko i zasnęłam.
Mój budzik zadzwonił o 06:00!!!!!! Czyli tak jak przed każdym występem. W końcu o 07:00 miałyśmy już tam być i się szykować. Zwlokłam się z mojego przytulnego łóżka i zeszłam na dół. Byłam pierwsza więc zrobiłam nam naleśniczki. Susan wstała pięć minut po mnie. Nałożyłam jej 5 naleśników bo tyle to była u niej norma a sobie chyba cały talerz. Gdy zjadłyśmy nasz posiłek ja poszłam się ubrać a Susan zajęła łazienkę a potem była zamiana. Wyrobiłyśmy się, uff. Równo o 07:00 zaczęłyśmy zakładać stroje. To znaczy mi się krócej zeszło niż Susan bo ona musiała jeszcze dodatkowo wyplątywać ze swoich włosów piórka. Zerknęłam na ilość publiczności. To teraz miałam dopiero stracha,sala była pełna. Wzięłam głęboki wdech i czekałam na moją kolej. Na scenę wyszłam, a raczej wybiegłam tanecznym krokiem z uśmiechem .
---OCZAMI SUSAN---
Nadszedł moment którego za wszelką cenę chciałam uniknąć. Myślałam ,że książę powinien być przystojny ale mój był okropny. Stanęłam na przeciw i pocałowałam go a raczej on mnie. Po tym okropnym wydarzeniu wymusiłam na mojej twarzy uśmiech i tańczyłam dalej. Byłam trochę zestresowana w końcu to były tłumy. Każdy patrzył na każdy szczegół. Myślałam tylko o jednym i mówiłam sobie w myślach ,,Tylko się nie przewróć,tylko się nie pomyl". Takie myśli chodziły mi po głowie .Po dwóch godzinach był koniec. Dwie godziny tańczenia z tylko jedną 15 minutową przerwą.Wybiegłam jak najszybciej i od razu wypłukałam usta. Conor przechodząc koło mnie puścił mi oko. Co?! On puścił mi oko?! To tragedia. Odwróciwszy wzrok do tyłu zobaczyłam tę samą dziewczynkę co wczoraj. Była już spakowana i udawała się do wyjścia a moim oczom ukazała się para drobnych baletek. Nie zmieniając stroju pobiegłam za dziewczynką. Gdy ją w końcu znalazłam podbiegłam bliżej.
-Hej, zostawiłaś swoje baletki-powiedziałam dając je do jej drobnych rączek
-Dziękuję-powiedziała odsłaniając swoje ząbki
Uśmiechnęłam się do niej i patrząc się na nią szłam tyłem gdy nagle...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
O to 2 rozdział. Wiem ,że trochę mi nie najlepiej wyszedł ale w następnym postaram się bardziej ^.^
I tak prośba , czytasz? Komentuj :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 1

                                                          ---OCZAMI SUSAN---
           Znowu 08:00, znowu ta nudna szkoła, ci sami ludzie i... tak naprawdę nic nowego. Grzeczne towarzystwo w schludnych ciuchach. Dlatego też łatwo znalazłam Daniela. Jako jedyny z gromadki tych ludzi miał normalne spodnie i bluzkę. Podbiegłam do niego a on już czekał na mnie z otwartymi ramionami.
-Dziś ostatnia próba, wreście- powiedział pełen entuzjazmu
-Ja bym się nie cieszyła bo jutro występ i jezioro łabędzie-powiedziałam
Zamknęliśmy nasze szafeczki podążyliśmy w stronę sali baletowej. Czyli jak to ujmuje moja pełna poematu przyjaciółka na ,,deski wielkiego teatru". Udałam się do przebieralni gdzie wszystkie baletnicy się przebierały. Założyłam na siebie mój kostium. Jeszcze nigdy nie miałam na sobie tyle piór. Los chciał ,żebym grała główną rolę a chłopakiem z którym mam się pocałować miał być ten kujon którego bardzo,bardzo nie lubiłam czyli Conor. Ja nw jak ja stanę na przeciwko niego, chyba moim pierwszym odruchem będzie to ,że go kopnę w nogę.  No ale cóż , raz się żyje. Gdy nałożyłam na siebie tę sukienkę usłyszałam małą dziewczynkę. Domyśliłam się ,ze nie mogła założyć swoich baletek. W brew pozorą to bardzo trudne. Podeszłam do niej bliżej i się uśmiechnęłam. Było to dziecko koło 10 lat dlatego też ,żeby być na równi z jej ślicznymi oczkami kucnęłam.
-Hej,pomóc Ci?-zapytałam wpatrując się w jej błękitne tęczówki
Dziewczynka skinęła lekko głową i dała mi do zrozumienia ,że potrzebuje pomocy. Założyłam jej baletki i ujęłam jej dłoń. Wyszłam z nią na scenę bo ona grała chyba jakieś dziecko. Ja musiałam iść na środek i odgrywać jedną ze scen. W jednym z aktów musiałam chodzić po całej scenie. Stając na jednej z desek dosłownie jedną nogą tam wpadłam. Wpadłabym cała gdyby nie moi przyjaciele. To trzeba przyznać scena jest stara a dyrektorka nie może zebrać kasy na odnowę. Dlatego są te przedstawienia. Nie powiem, przestraszyłam się ale doszłam do sb. 
-Na dziś koniec, możecie iść do domu-powiedział nauczyciel
Wybiegliśmy najszybciej i ruszyliśmy do domu Kevina. Biegliśmy,biegliśmy aż wreście dobiegliśmy. Otworzyliśmy drzwi i pobiegliśmy do sali tanecznej.Jego rodzice nie szczędzili kasy na dom więc on ma tam wszystko. Najpierw zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i zaczęliśmy myśleć nad nową piosenką i układem bo turniej już tuż tuż. Ponieważ ja i Daniel jesteśmy bardziej od śpiewania oddaliliśmy się trochę od reszty i próbowaliśmy ułożyć piosenkę.  
-Wiecie co ,che mi się coś zjeść-powiedział Michel a wzrok innych padł na mnie
-Dobra, pójdę, kupię wam coś-powiedziałam biorąc moją torbę i wychodząc z domu. Udałam się do Nandos bo było najbliżej. Weszłam i stanęłam przed ladą. Zamówiłam wszystkim po hamburgerze a sobie wzięłam nuggetsy. Zamówienie było ogromne, gdyby nie tajemniczy lokowaty już dawno wszystko leżałoby na podłodze :) Podniosłam lekko wzrok i zobaczyłam jego zielone tęczówki ^.^ .
-Dzięki-powiedziałam uśmiechając się
Po tym wyszłam nie dałam nawet chłopakowi do słowa dojść.  Zrobiłam kilka kroków i obok zobaczyłam tego samego chłopaka
-Czekaj,bo nie chwytam to ty mnie nie znasz?-zapytał
-Nie-powiedziałam
-Nie znasz 1D-zapytał ponownie
Ja kiwnęłam przecząco głową
-Umówimy się?-odsłonił swoje białe jak śnieg zęby
-Nie znam cię -zgasiłam jego entuzjazm
-Nazywam się Harry Styles
-Nadal za mało
-Urodziłem się 01.02.1994 r
-Nie
-Lubię deskorolkę i śpiewanie
-Nie odczepisz się?-zapytałam
-Nie-powiedział z uśmiechem
-Trzymaj to-podałam mu tacki z jedzeniem i zapisałam mu ciąg liczb na małej karteczce-masz-podałam mu
-Co to?-zapytał
-Mój numer, jak będziesz miał ochotę to zadzwoń-wzięłam od niego jedzenie i ruszyłam w kierunku wielkiego domu. Stałam u progu domu i otworzyłam drzwi. To co tam zobaczyłam,powiem szczerze ,że się nie spodziewałam....