_________________________________________________________________
Ja jak to ja,uśmiech i głowa do góry. Nabrałam powietrza do płuc i zrobiłam szybki wydech. Chciałam iść dalej, ale moje nogi za nic w świecie nie chciały się odlepić od podłoża :C
W końcu zrobiłam ten pierwszy krok i już po chwili stałam przed zamkniętą kawiarnią. Lekko otworzyłam drzwi i zobaczyłam bandę kujonów. Zrobiłam kilka kroków do przodu
-Zamknięte-powiedział jeden z nich myjąc podłogę.
-Ja byłam umówiona
Blondyn uniósł wzrok i krzyknął
,,Ładna dziewczyna!" -na te słowa cała grupka pracowników (nieprzystojnych) otoczyła mnie a ja czułam się niezręcznie.Nagle zza drzwi z napisem ,,manager" wyłoniła się głowa ,,bossa"
-już, zostawcie ją-powiedział i zrobił do mnie ruch dłonią
Weszłam do małego pomieszczenia i usiadłam po drugiej stronie biurka
-A więc zacznijmy, Dlaczego chcesz tu pracować?
-Chcę zacząć studia i po prostu potrzebuję tej pracy-powiedziałam
-Chodzisz do szkoły?
-Tak, ale zajęcia są do 12:00 więc potem mam czas
-Doskonale, jesteś przyjęta-powiedział-masz jakieś ultimatum?
-Weekendy i piątki chciałbym mieć wolne-powiedziałam
-Ok, no to do pracy-powiedział i rzucił mi strój służbowy.
Szybko się przebrałam i byłam gotowa do pracy, ustawiłam się za ladą i...nic. Do otwarcia było jeszcze 30 minut.
-Hej-przywitała się jedyna dziewczyna z towarzystwa
-Cześć
-Może przedstawiłabyś się?-zasugerowała
-A tak, przepraszam. Jestem Susan Malarkey
-Ja jestem Victoria, ale mów mi Vi, to jest Austin,Back, Taylor i Eddie -pokazała kolejno na chłopaków
Jedna dziewczyna i 4 chłopaków, ta to
Wreście wybiła ta ubłagana godzina. Nawet nieźle mi idzie, to nie takie trudne. Koło godziny 13:00, dwóch znajomych chłopaków weszło do kawiarni. Kazano mi do nich podejść i wziąć zamówienie. Super, obsługiwanie jakiś idiotów, moje marzenie. Podeszłam bliżej i od razu rozpoznałam facjatę z tym charakterystycznym zacieszem.
-To ty tu pracujesz?-zapytał Blondynek o imieniu Niall
-A co Cię tak dziwi? Coś Ci nie pasi?
Loczek zachichotał pod nosem.
-Lucy też tu jest?-zapytał rozglądając się
-Nie, ona pracuje w raju
-Jak to?-zapytali
-W Sateparku inteligenci -powiedziałam-To co zamawiacie
-Wiesz co, nabrałem dziwnej ochoty na sport, będę w Skateparku-zapowiedział Niall i wybiegł
-Ja chcę kawę,szarlotkę i buziak od ładnej kelnerki-powiedział ze swoim uśmiechem Hazzy
-A wieć Kawa i Szarlotka są, ale buziaki się skończyły, będzie pan musiał się obyć bez-powiedziałam wracając na moje miejsce. Stałam za fajowską ladą i starałam się uśmiechać,nie było tłumu.
---OCZAMI NIALL-
Poszedłem do Skateparku z nadzieją ,że spotkam Lucy, moje marzenia się spełniły. Stała i wpatrywała się na małe dzieci, to takie urocze. Podszedłem bliżej i stanąłem na przeciwko
-Hej-zacząłem-Nabrałem ochoty na naukę
-Na prawdę?-zapytała
-Tak i z wielką chęcią pouczę się jeździć-A czy twoje zainteresowanie deskorolką nie wzięło się tu przypadkiem z popularnego źródła informacji o imieniu ,,SUSAN"?
-Nie,w ogóle
-I nie chodzi tu o fakt kto tu pracuje.-stwierdziła
-Phi, nie za bardzo sb przeceniasz?-zapytałem a uśmiech z mojej facjaty nie znikał
-Ok, chodź-ujęła delikatnie mój nadgarstek.
Ona tylko zmierzyła mnie swoimi oczami w kolorze błękitnym. Na widok tych oczów miękłem, były takie śliczne i doskonale do niej pasowały.
Uwielbiam takie ,,odruchy". Doszliśmy na miejsce gdzie czekały na mnie/nas ochraniacze itd
Lucy powiedziała ,żebym zaczekał a ona zaraz przyjdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz