piątek, 3 maja 2013

Rozdział 6

 [...] W drzwiach ujrzałem...
____________________________________________________________________
---OCZAMI SUSAN---
Hahaha xd ja sb nie poznaję. Ja + sukienka + taka fryzura= porwanie przez kosmitów. haha xd boskie równanie.  No dobra, schodzimy na ziemię, w szczególności ja. Ja przeszłam dziś 2 godzinną stylizację. Nie była mi potrzebna, ale podobno jest ze mnie uparciuch, że ze mną wybieranie sukienki powinno być jedną z dyscyplin na olimpiadzie.Jakbym dała jej się namówić na sukienkę pogięło by mnie do reszty. Ja się nie dziwię.Mnie jakoś nigdy nie ciągnęło do sukienek. Myślę ,że nawet spoko wyglądałyśmy. Lucy miała na sobie jasno-niebieską, krótką sukienkę i do tego, jak to ona vansy. Ja miałam na sobie jeansową kurteczkę, białą luźną bluzkę i krótkie, jeansowe spodenki i oczywiście vansy (czarne).  Dobra, koniec tego nudnego opisu,

przejdźmy do sytuacji. Byłyśmy gotowe i stałyśmy przed drzwiami. Chyba nie muszę pisać czyimi drzwiami :3. My jak to my, wyrośnięte dzieci ,,kłóciłyśmy" się która ma nacisnąć dzwonek. Czasami mnie zastanawia jak można być tak dziecinnym jak my? No jak?!. Lucy wygrała i nacisnęła dzwonek. Słychać było dźwięk muzyki. Muzyka- coś bez czego moje życie nie miało by sensu i coś co kocham. Ja nw jak można nie lubić muzyki.  W drzwiach pojawił się lokowaty Harold. Nw czemu ale na jego widok konciki moich ust uniosły się do góry. Czyli w woli ścisłości się uśmiechnęłam :). Na jego twarzy również widniał uśmiech :D. Zaprosił nas do domu. Co mogę więcej powiedzieć, takiego domu to jeszcze na oczy nie widziałam. Sporo było osób. Mogłam też dostrzec znaną mi już twarz Perrie. Rozejrzałyśmy się dookoła.
-Wow, ten dom jest...taki...ogromny-powiedziałam
-Potraktuję to jako komplement-powiedział
-To jest Lucy-powiedziałam wskazując na przyjaciółkę-a to Harry-pokazałam tym razem na Harrego
Oni obydwoje się przywitali. Usłyszałam jak ktoś woła Harrego. Nagle ujrzałam jak z tłumu ludzi wychodzi taki blondyn. Harry o nim mówił i to jest chyba ...Nathan? Nie...Niall. To więc był to Niall.
-Słuchaj, Zayn cię wo...no hej-powiedział zwracając się w naszą stronę
-Zaraz przyjdę-powiedział loczek
-Nie miałybyście ochoty się umówić?-zapytał unosząc brwi
-Zwolnij kochasiu-powiedziałam-jak już takie teksty to tylko do niej-powiedziałam po cichu ale by mnie usłyszał.
-To ja idę do Zayna-powiedział Harry odwracając się
-Czekaj, idę z tobą-powiedziałam podbiegając bliżej.
To dziwne, ale zamieniliśmy podczas drogi dwa słowa które nas tak rozśmieszyły ,że ciągle było słychać ,,hahahaha". Podeszliśmy bliżej pary gołąbeczków. Perrie tak ładnie wyglądała.
Ja przywitałam się przytulasem z Perrie. Zayn wyciągnął ramiona na znak ,że mam go przytulić.
-Co jeszcze? Może od razu całusa?-zapytałam sarkastycznie
On potrząsnął głową na tak
-Mogę go walnąć?-zwróciłam się do nich
-Ja to zrobię-powiedziała uradowana fioletowo-włosa
Perrie walnęła go w ramę a na jego buzi można było zauważyć potkowę.
-Oj nie płacz. Perrie da ci całusa-powiedziałam, tak jak to mówi Lucy z ,,zacieszem" na twarzy
Perrie dała całusa Zaynaowi, który od razu się rozchmurzył. To takie urocze. Zerknęłam kątem oka na przyjaciółkę. To było takie piękne, a jednak słucha jak do niej mówię, a już miałam wątpliwości. Było widać ,że jest zadowolona. Stali na przeciwko siebie i wyglądało to tak, jakby za chwilę mieli się pocałować.
---OCZAMI LUCY---
Czuję się jak w raju. OMG wokoło mnie wszędzie sławne osobistości. Na przeciwko przystojny blondyn. To jeśli jest to sen to ja chcę spać wiecznie. Starałam się ciągle uśmiechać, chyba mi się to udawało. Ten przystojniak to Niall Horan, jest Irlandczykiem i ma 20 lat. Rozmawialiśmy o sobie, naszych zainteresowaniach. Naprawdę miło mi się z nim gadało. Ma poczucie humoru co jest wielkim plusem. Podeszliśmy do stołu gdzie były przekąski,picia itd. OMG ile tu tego, no ale na tyle gości to i tak przymało. Rozglądałam się i moją uwagę przykuły te nuggetsy. Mm.. jak ja je ubóstwiam. Jasna sprawa ,że sb nałożyłam, nie byłabym sobą.Ja myślałam,że dużo jem, ale Niall przebił mnie. To takie super, nareście ktoś kto mnie rozumie. Gdy już skończyliśmy jeść, rozmawiać o głupotach to wstaliśmy i zostałam zaproszona na spacer. Wy już pewnie wiecie co zrobiłam. Byłabym głupia jakbym się nie zgodziła. Wstałam z krzesła i ujęłam dłoń chłopaka na przeciwko.  Aww *.* to chyba sen. Tak, to sen ,ale najlepszy w moim życiu.Gdy już wstałam mieliśmy ruszyć ku drzwiom ,ale Niall przy jednej piosence się zatrzymał
-Zatańczyć?-zapytał
-Chętnie, ale ja nie umiem tańczyć towarzyskiego-powiedziałam zrezygnowana
-oj, nie może być aż tak źle-powiedział ciągnąc mnie za sobą
-Żebyś się nie zdziwił
Starałam się nie nadepnąć mu na buty. Jee.. ja genius, udało mi się. Może nie jest ze mną tak źle :D. W sumie z nim trudno było zrobić jakikolwiek krok źle. Umiał świetnie tańczyć. Po skończonej piosence, zatańczyliśmy następną i następną i tak w kółko. W którymś momencie zapatrzyłam się w jego błękitne oczy i...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Sorki ,że taki krótki :/
I tak tego nikt nie czyta więc się nikt nie obrazi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz