____________________________________________________________________
Kurde, a było tak blisko. Dosłownie pół kroczka i byśmy się pocałowali. Zbliżaliśmy się patrząc sobie w oczy aż tu nagle jakaś blondyna łapie go za rękę i ciągnie do siebie -.- . Niall zerknął na mnie,ale ja starałam się uśmiechać i śmiać, albo przynajmniej udawać. W którymś momencie poczułam uścisk na moim nadgarstku, którego sprawca ciągnął mnie. Nie nazwałabym jej sprawcą bo to moja przyjaciółka. Ta to ma szczęście, spędziła cały wieczór z Harrym. Ona jednak twierdzi ,że go nie lubi. Jak można nie lubić chłopaka a mimo to się z nim umówić a potem iść na imprezę? Ja jej nie rozumiem. Susan pomachała chłopakom na pożegnanie. Ja poszłam w jej ślady. Wyszłyśmy i udałyśmy się w stronę naszego domu. Byłam naprawdę zła na tę dziewczynę no bo tańczę sobie i jestem tak blisko pocałunku a ona tak normalnie go ,,odbija".
-Ej, no co jest? Jesteś nieźle wkurzona-powiedziała Susan
-Po prostu nie każdy ma tyle szczęścia co ty
-Hahaha, ja, szczęście? Żartujesz sobie-zaczęła- pamiętasz jak złamałam rękę na nartach? 3 miesiące potem zwichnęłam kostkę na rowerze -.-
-To jeszcze o niczym nie świadczy
-Nie pamiętasz jak na zawodach zaczęłam piszczeń, bo podstawiliście mi sztuczną glizdę?-zapytała
-Hahah pamiętam to. Chyba cały Londyn cię w tedy widział w TV-powiedziałam unosząc konciki moich ust
-I kto tu jest pechowcem-stwierdziła
-No, ale to nie o to chodzi-powiedziałam zrezygnowana-było tak blisko a ten ,,plastic is fantastic" tak normalnie...ugh
-O... Lucy jest zazdrosna-powiedział ze swoim uśmieszkiem
-Nie powiedziałaś tego
-Powiedziałam
-Susan Anabella Malarkey, radzę ci ruszyć swój zacny tyłek i uciekać-powiedziałam
I w ten właśnie sposób dotarłyśmy bardzo szybko do domu, gdzie Susan dostała podusią. Oł jee punkt dal Lucy. Hahaha xd my to mamy wyczucie :3. Na nasze szczęście ogarnęłyśmy się w porę. Zrobiłyśmy kilka kroków na przód a tam w salonie Michel ze swoją dziewczyną. Zastosowałyśmy taktyczny odwrót i zwinnym krokiem pobiegłyśmy do najbliższego pokoju, żeby im nie przerywać. Oczywiście nie będziemy tam siedzieć przez cały czas. Chcemy tylko poczekać aż skończą się całować i w tedy wpadniemy jak Ninja i pobiegniemy na górę. Proste, bułka z masłem. A więc weszłyśmy do ,,pokoju gościnnego". -Tylko uważaj ,bo te drzwi się czasami mogą zatrzasnąć-ostrzegła mnie przyjaciółka
Mieszkamy we dwie dopiero od 2 tygodni i jeszcze nie wszystko wiem. Po zamknięciu drzwi siadłyśmy na znajdującej się tam kanapie. Jest wyjątkowo wygodna. Nastała niezręczna cisza ,która, została przerwana przez Susan. Skierowała do mnie jakże zajmujące pytanie. Do mnie czyli ala Geniusa
-Co robimy?-zapytała Sus
-Siedzimy-powiedziałam
-Genius z cb,wiesz?-zapytała sarkastycznie
-Wiem -powiedziałam
Po tym krótkim monologu wybuchnęłyśmy takim śmiechem ,że cud ,że sąsiedzi jeszcze nie dzwonią. Po jakimś czasie usłyszałyśmy jak drzwi się zamykają, pewnie już poszła. My zamiast od razu wstać poczekałyśmy dla pewności 10 minut. Ale mu idiotki jesteśmy. Tą naszą dobrocią do niego surowo musiałyśmy zapłacić. Po 10 minutach wstałyśmy z jakże wygodnej kanapy, którą nazwałyśmy Genek i ruszyłyśmy do drzwi. To co się stało po tym jak nacisnęłyśmy na klamkę spowodowało u nas panikę. Dokładniej...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Uśmiejecie się jak się dowiecie co zobaczyły :D
Dobra, ale nie zdradzam więcej :3
Komentujcie, proszę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz