poniedziałek, 22 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 1

                                                          ---OCZAMI SUSAN---
           Znowu 08:00, znowu ta nudna szkoła, ci sami ludzie i... tak naprawdę nic nowego. Grzeczne towarzystwo w schludnych ciuchach. Dlatego też łatwo znalazłam Daniela. Jako jedyny z gromadki tych ludzi miał normalne spodnie i bluzkę. Podbiegłam do niego a on już czekał na mnie z otwartymi ramionami.
-Dziś ostatnia próba, wreście- powiedział pełen entuzjazmu
-Ja bym się nie cieszyła bo jutro występ i jezioro łabędzie-powiedziałam
Zamknęliśmy nasze szafeczki podążyliśmy w stronę sali baletowej. Czyli jak to ujmuje moja pełna poematu przyjaciółka na ,,deski wielkiego teatru". Udałam się do przebieralni gdzie wszystkie baletnicy się przebierały. Założyłam na siebie mój kostium. Jeszcze nigdy nie miałam na sobie tyle piór. Los chciał ,żebym grała główną rolę a chłopakiem z którym mam się pocałować miał być ten kujon którego bardzo,bardzo nie lubiłam czyli Conor. Ja nw jak ja stanę na przeciwko niego, chyba moim pierwszym odruchem będzie to ,że go kopnę w nogę.  No ale cóż , raz się żyje. Gdy nałożyłam na siebie tę sukienkę usłyszałam małą dziewczynkę. Domyśliłam się ,ze nie mogła założyć swoich baletek. W brew pozorą to bardzo trudne. Podeszłam do niej bliżej i się uśmiechnęłam. Było to dziecko koło 10 lat dlatego też ,żeby być na równi z jej ślicznymi oczkami kucnęłam.
-Hej,pomóc Ci?-zapytałam wpatrując się w jej błękitne tęczówki
Dziewczynka skinęła lekko głową i dała mi do zrozumienia ,że potrzebuje pomocy. Założyłam jej baletki i ujęłam jej dłoń. Wyszłam z nią na scenę bo ona grała chyba jakieś dziecko. Ja musiałam iść na środek i odgrywać jedną ze scen. W jednym z aktów musiałam chodzić po całej scenie. Stając na jednej z desek dosłownie jedną nogą tam wpadłam. Wpadłabym cała gdyby nie moi przyjaciele. To trzeba przyznać scena jest stara a dyrektorka nie może zebrać kasy na odnowę. Dlatego są te przedstawienia. Nie powiem, przestraszyłam się ale doszłam do sb. 
-Na dziś koniec, możecie iść do domu-powiedział nauczyciel
Wybiegliśmy najszybciej i ruszyliśmy do domu Kevina. Biegliśmy,biegliśmy aż wreście dobiegliśmy. Otworzyliśmy drzwi i pobiegliśmy do sali tanecznej.Jego rodzice nie szczędzili kasy na dom więc on ma tam wszystko. Najpierw zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i zaczęliśmy myśleć nad nową piosenką i układem bo turniej już tuż tuż. Ponieważ ja i Daniel jesteśmy bardziej od śpiewania oddaliliśmy się trochę od reszty i próbowaliśmy ułożyć piosenkę.  
-Wiecie co ,che mi się coś zjeść-powiedział Michel a wzrok innych padł na mnie
-Dobra, pójdę, kupię wam coś-powiedziałam biorąc moją torbę i wychodząc z domu. Udałam się do Nandos bo było najbliżej. Weszłam i stanęłam przed ladą. Zamówiłam wszystkim po hamburgerze a sobie wzięłam nuggetsy. Zamówienie było ogromne, gdyby nie tajemniczy lokowaty już dawno wszystko leżałoby na podłodze :) Podniosłam lekko wzrok i zobaczyłam jego zielone tęczówki ^.^ .
-Dzięki-powiedziałam uśmiechając się
Po tym wyszłam nie dałam nawet chłopakowi do słowa dojść.  Zrobiłam kilka kroków i obok zobaczyłam tego samego chłopaka
-Czekaj,bo nie chwytam to ty mnie nie znasz?-zapytał
-Nie-powiedziałam
-Nie znasz 1D-zapytał ponownie
Ja kiwnęłam przecząco głową
-Umówimy się?-odsłonił swoje białe jak śnieg zęby
-Nie znam cię -zgasiłam jego entuzjazm
-Nazywam się Harry Styles
-Nadal za mało
-Urodziłem się 01.02.1994 r
-Nie
-Lubię deskorolkę i śpiewanie
-Nie odczepisz się?-zapytałam
-Nie-powiedział z uśmiechem
-Trzymaj to-podałam mu tacki z jedzeniem i zapisałam mu ciąg liczb na małej karteczce-masz-podałam mu
-Co to?-zapytał
-Mój numer, jak będziesz miał ochotę to zadzwoń-wzięłam od niego jedzenie i ruszyłam w kierunku wielkiego domu. Stałam u progu domu i otworzyłam drzwi. To co tam zobaczyłam,powiem szczerze ,że się nie spodziewałam....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz