wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 2

[...]To co tam zobaczyłam,powiem szczerze ,że się nie spodziewałam...
__________________________________________________________________________
---OCZAMI LUCY----
Moja przyjaciółka stała w drzwiach i trzymała nasze jedzenie. Stała jak wryta,podeszłam do niej ,wzięłam jedzenie i krzyknęłam do ucha.
-To cud, dom jest cały-powiedziała-zostawiłam was a dom wciąż stoi
-To ,że raz trochę ściany ucierpiało nie znaczy ,że cierpieć będzie zawsze-powiedział Kevin
-Jestem z was taka dumna-powiedziała przytulając nas


Wszyscy zajadaliśmy nasze jedzonko. Było pyszne *.*. Chyba częściej będę ją wysyłać do Nandos. Zobaczyłam jak moja przyjaciółka się uśmiecha. Usiadłam obok
-No mów, sprzedawaj plotki-powiedziałam ze śmiechem
-Nic-zaprzeczyła
-Oj no mów, przecież widzę ten rumieniec-powiedziałam
-Poznałam dziś takiego chłopaka, a dokładniej znam tylko jego imię-powiedziała
-Jak się nazywa?-zapytałam patrząc na nią
-Harry....Styles? Tak Harry Styles- powiedziała-i podobno gra w jakimś zespole
-Jakim?
-One Direction chyba-powiedziała a ja chwyciłam ją za rękę i zaprowadziłam do komputera
Wstukałam daną nazwę zespołu do ,,wujka google" . Wyskoczyło zdjęcie pięciu przystojnych chłopaków. Susan wskazała na zielonookiego i się uśmiechnęła.
-Powiedz ,że dałaś mu numer-powiedziałam z poważną miną
Pokiwała głową w górę i w dół. Wstałyśmy i zaczęłyśmy piszczeć i skakać, w szczególności ja
-Czy wy się dobrze czujecie?-zapytał Kevin
-Tak, a co?-zapytała Susan po ogarnięciu
Wróciliśmy do naszej próby, dziś daliśmy z sb wszystko a przynajmniej większość. Z Susan wracałyśmy same do domu bo łaskawym panom nie chciało się ruszyć z kanapy. Gdy weszłyśmy do domu pierwszą naszą czynnością było zrzucenie torebek i pobiegnięcie na górę. Nw ja Susan ale ja od razu padłam na łóżko i zasnęłam.
Mój budzik zadzwonił o 06:00!!!!!! Czyli tak jak przed każdym występem. W końcu o 07:00 miałyśmy już tam być i się szykować. Zwlokłam się z mojego przytulnego łóżka i zeszłam na dół. Byłam pierwsza więc zrobiłam nam naleśniczki. Susan wstała pięć minut po mnie. Nałożyłam jej 5 naleśników bo tyle to była u niej norma a sobie chyba cały talerz. Gdy zjadłyśmy nasz posiłek ja poszłam się ubrać a Susan zajęła łazienkę a potem była zamiana. Wyrobiłyśmy się, uff. Równo o 07:00 zaczęłyśmy zakładać stroje. To znaczy mi się krócej zeszło niż Susan bo ona musiała jeszcze dodatkowo wyplątywać ze swoich włosów piórka. Zerknęłam na ilość publiczności. To teraz miałam dopiero stracha,sala była pełna. Wzięłam głęboki wdech i czekałam na moją kolej. Na scenę wyszłam, a raczej wybiegłam tanecznym krokiem z uśmiechem .
---OCZAMI SUSAN---
Nadszedł moment którego za wszelką cenę chciałam uniknąć. Myślałam ,że książę powinien być przystojny ale mój był okropny. Stanęłam na przeciw i pocałowałam go a raczej on mnie. Po tym okropnym wydarzeniu wymusiłam na mojej twarzy uśmiech i tańczyłam dalej. Byłam trochę zestresowana w końcu to były tłumy. Każdy patrzył na każdy szczegół. Myślałam tylko o jednym i mówiłam sobie w myślach ,,Tylko się nie przewróć,tylko się nie pomyl". Takie myśli chodziły mi po głowie .Po dwóch godzinach był koniec. Dwie godziny tańczenia z tylko jedną 15 minutową przerwą.Wybiegłam jak najszybciej i od razu wypłukałam usta. Conor przechodząc koło mnie puścił mi oko. Co?! On puścił mi oko?! To tragedia. Odwróciwszy wzrok do tyłu zobaczyłam tę samą dziewczynkę co wczoraj. Była już spakowana i udawała się do wyjścia a moim oczom ukazała się para drobnych baletek. Nie zmieniając stroju pobiegłam za dziewczynką. Gdy ją w końcu znalazłam podbiegłam bliżej.
-Hej, zostawiłaś swoje baletki-powiedziałam dając je do jej drobnych rączek
-Dziękuję-powiedziała odsłaniając swoje ząbki
Uśmiechnęłam się do niej i patrząc się na nią szłam tyłem gdy nagle...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
O to 2 rozdział. Wiem ,że trochę mi nie najlepiej wyszedł ale w następnym postaram się bardziej ^.^
I tak prośba , czytasz? Komentuj :)

1 komentarz: